poniedziałek, 19 czerwca 2006
Tajnowpis

Pewnego majowogo dnia po obiedzie (czasu matrixowego) wezwał mnie do siebie agent Nowak12 i rzekł:"zostałeś wybrańcem,dokonasz penetracji".Na dzwięk tego słowa uśmiechnąłem się w duchu (w koncu w matrixie penetracja to rzadkość).Agent Nowak12 musiał przeczytać moje myśli,bo szybko zaraz dodał:"źle mnie zrozumiałeś nie o takiej penetracji mówię.Spenetrujesz offliniowców".

Zaraz też dodał,że to szalenie niebezpieczna misja i że mam prawo odmówić i jeśli odmówię to on mi da połknąć pastylkę i całą rozmowę zapomnę,ale spodziewa się po mnie ,że podejmę wyzwanie.No po prostu mówię wam wlazł mi na ambicję.Nie na darmo on jest agentem a ja zwykłym heńkiem.Dla zachowania pozorów spytałem dlaczego wybrał właśnie mnie.Odpowiedział,że przecież nie poślę w tak niebezpieczną misję jakiegoś młokosa co to nie zna życia przedmatrixowego,bo zaraz go ofliniowcy rozpoznają i sformatują.

Co było robić zgodziłem się i spytałem Nowaka12 jak pójdziemy.Odpowiedział:"pójdziesz na dziurę w firewallu"
Przeraziłem się to jest szalenie niebezpieczna droga,tylko dla orłów.

A więc panowie i panie hwg znowu nadaje.


   Cdn.

środa, 07 czerwca 2006
Mejl z kosmosu

Dostałam dziś mejla od Henryka. I trochę się uspokoiłam. Nie jest źle. Obcy traktują go bardzo dobrze, ponieważ - jak podejrzewa, jest im do czegoś potrzebny. Sam jeszcze nie wie do czego, ale niebawem pewni się to wyjaśni. W każdym bądź razie ma swoją kapsułę, dość wygodną, z zagrodą dla Tośka, nie robią im żadnych badań, tylko prosili o wypełnienie długiej ankiety, więc wypełniają.

Narzekają trochę na jedzenie w pastylkach, ale wczoraj odwiedził ich jakiś ważniejszy Zielony Ludzik i Henryk zgłosił, że chciałby zjeść stek i napić się piwa, ponoć tamten zanotował i powiedział, że zrobi co w jego mocy, bo dostali duży grant z Marsa na realizację programu, w którym Henryk i Tosiek mają odegrać kluczową rolę i wrzuci się to w koszty refundowane. Więc jeśli w okolicy Waszej pijalki pojawi się jakiś dziwny latający obiekt lub  zielone ludziki, nie rzucajcie do nich kamieniami, bo to mogą być wysłannicy po prowiant dla Heńka.

Heniu, bądź dzielny! jesteśmy z Tobą, w razie czego Cię ten... pomścimy.

PS. Heniek mejlował naparwdę, prosił, żeby Was pozdrowić i wyznał, że trochę tęskni. Myślę, że kłamie. Myślę, że tęskni BARDZO:)

21:27, iganiecka
Link Komentarze (29) »
piątek, 02 czerwca 2006
PROWOKACJA!

Och, Boże, co za ściema! Chyba w to nie uwierzyliście! Jestem dosłownie roztrzęsiona! Oto wiadomość, którą znalazłam w skrzynce mejlowej:

"Iga, dzieje sie coś dziwnego. Wieczorem, kiedy piłem jak co wieczór szklankę mleka przed snem, nagle cały pokój pojaśniał dziwnym światłem, a pod oknem pojawiły się jakieś dziwne postacie z wielkimi głowami. "Pójdziesz z nami" - powiedzieli. Nie wiem jak to się stało, ale nagle z Tośkiem znaleźliśmy się w jakimś laboratorium, nie wiem co się dzieje, gdzie jesteśmy, niby nie dzieje się nam nic złego, ale... nie wiem kiedy wrócę, nie wiem co nam zrobią, jest tu coś w rodzaju kompa, z którego piszę do Ciebie, nie wiem, czy dojdzie, nie wiem, co powie sąsiadka, bo jak odlatywaliśmy, widziałem wydeptany krąg na rabatce pod klatką schodową, obawiam się, że mogą się pode mnie podszywać, muszę kończyć, bo zapalił się nagle na ścianie wielki ekran, a na nim....."

Tu wiadomość się urywa! Myślę, że prawda jest przerażająca. Kosmici porwali nam Henryka!

PS. Drodzy Obcy, jak już chcecie podszywać się pod Heńka, to nie róbcie takich podstawowych błędów, jak ten że Heniek pije coś poza Żubrem! Na litość! To Was zdemaskowało już w pierwszych słowach tego prowokacyjnego wpisu! I nie zadzierajcie z nami...

09:45, iganiecka
Link Komentarze (22) »
czwartek, 01 czerwca 2006
Wypis

Przepraszam,że wpis jest nieco chaotyczny być może przyczyną jest zmiana marki piwa które dziś spożywam.Na dzisiejszy wieczór w związku z awansem mego ukochanego Widzewa do ekstraklasy pije Harnasia wyprodukowanego przez browar sponsorujący ten klub(w sumie wszystkie piwa puszkowe smakują tak samo).

Dziewięć miesięcy temu zrobilem pierwszy wpis na bloxie troche z nudów,a trochę z ciekawości jak to jest jak się piszę bloga.Nigdy nie przypuszczałem,że ktoś to będzie czytał.Sądziłem,że blogerzy piszą do wirtualnej szuflady.Szybko okazało się,że tak nie jest,a w blogosferze zawiązują się wirtualne znajomości,tworzą się grupy osób,które czytają i linkują  się nawzajem.Ktoś to kiedyś nazwał grupami wzajemnie klepiących się po dupach.W sumie blox przypomina troche internetowe fora tylko bardzo rozofftopickowane(ale trudne słowo).W każdym razie poznałem tu wiele wspaniałych osób i nie był to czas stracony.Przez te dziewięć miesięcy w moim życiu zaszło troche zmian,a jutro nastąpi następna zmiana.

Po dziewięciu miesiącach zgodnie z prawami natury nastąpi rozwiązanie.

2/3 autorów bloga heniekwgazecie i inni znikne z matrixa-na jak długo i czy na stałe nie potrafię w tej chwili powiedzieć.Jutro ja i Tosiek wyposażeni w puszke szprotek w oleju i jeden pasztet podlaski przeprowadzamy się do małego uroczego domku z ogródkiem,ale bez netu (coś za coś).Bloga nie mamy powodu ani ochoty kasować więc oddajemy go na jakiś czas w ręcę innej.

W tym miejscu powinniśmy strzelić jaką pożegnalno-dziękczynną formułkę,ale nie uczynimy tego,bo kiedyś tu jeszcze wrócimy.No to narazie wypisujemy się narka.

PS.Być może wrócimy jak strzelicie tu ze dwiesie komciów :).Poczte odbieramy,bo net mam w fabryce.

Byłem dzieckiem we śnie
bawiłem się nakręcaną laleczką dopóki nie pękła jej sprężynka.
07:34, heniekwgazecie , Sennik Henryka
Link Komentarze (6) »
środa, 31 maja 2006
Zero

Chciałem być zerem,a zostałem świętym.

  Cała historia zaczeła się kilka miesięcy temu po wizycie inkasenta z elektrowni.Spisał licznik,wrzucił dane do takiej małej maszynki,która zwisała mu na szyji i powiedział:

     "Przykro mi to mówić panie Heńku,ale zabuli pan za prąd jak za zboże"

   Poszedł sobie,a mnie zostawił strapionego,rozdygotanego i nie zbilansowanego energetycznie.Postanowiłem zastosować jakieś środki zaradcze.Na początek otworzyłem puszkę żubra,bo nic nie rozjaśnia tak umysłu jak łyk małego jasnego.Gdzieś pomiędzy pierwszą,a drugą puszką doszedłem do wniosku,że muszę zrobić wewnętrzny audyt.Liczyłem długo (tak do trzeciej puszki) i za cholerę nie moglem znaleźć miejsc gdzie tracę energię.

   Przy czwartej puszce skończył się audyt(instalacja też).Postanowiłem zadziałać bezkompromisowo.Na kartce wypisałem najbardziej energochłonne(moim zdaniem urządzenia) i w czasie ich używania być zerem.Zadanie było proste,chociaż na pierwszy rzut oka laikowi mogło wydawać się skąplikowane i niebezpieczne.Nazajutrz zaopatrzony w neonówke zlokalizowałem w gniazdku zero i zabralem się wraz z zaprzyjaźnioną Franią(bardzo energochłonna)do przepierki.Po zadozowaniu wody i odpowiedniej dawki detergentu do wtyczki podłączyłem dwa kabelki wcześniej wyprowadziwszy również dwa kabelki z gniazdka(uwaga kabelki powinny być w dwóch różnych kolorach,to niesłychanie ważne o czym przekonacie się dalej).Następnie jeden z kabelków ten fazowy(tego byłem wtedy pewien)z gniazdka skręciłem za pomocą dobrze zaizolowanych szczypiec elektrotechnicznych z kabelkiem z wtyczki.Najtrudniejszą część operacji miałem za sobą.Cała reszta to już bułka z masłem-należy jedną ręką chwycić odizolowany przewód z gniazdka,a drugą odizolowany przewód wystający z wnętrzności naszej Frani co też uczyniłem-od tego momentu miałem stać się zerem,a płynąca od Frani przez moje ciało energia miała oszukać bezduszny licznik elektrowni.

  Efekt był natychmiastowy i piorunujący w całym bloku przygasły światła,a moje włosy uniosły się lekko w góre,ciałem wstrząsnął dreszcz,a nad głową zapalił się nieznaczny łuk elektryczny.Spojrzałem na licznik-stał w miejscu więc z poczuciem dobrze wykonanej roboty położyłem się spać.                  

   Od następnego poranka w moim życiu zaszły nieodwracalne zmiany(szczególnie w psychice).Zaczeło się od starej Nowackiej z czwartego piętra kiedy mijaliśmy się na schodach przeżegnała się i padła na kolana.Sądziłem,że zasłabła i chciałem ją podnieść,ale Ona wyrwała się i szybko niczym podlotek zbiegła ze schodów.W pracy było niby normalnie,ale starsze koleżanki zaczeły mi się przyglądać z uwagą nie notowaną nigdy dotąd.W drodze powrotnej do domu wszedłem do osiedlowego spożywczego po bułki i kilka puszek Żubra cała kolejka natychmiast odwróciła się w moją stronę i zaczeła szemrać coś pod nosem.Po powrocie do domu byłem zmęczony wydarzeniami dnia wczorajszego i postanowiłem się zdrzemnąć.Przebudziłem się późnym wieczorem w pokoju panowała dziwna poświata,a za oknem słychać było jakieś głosy.Kiedy wyszedłem na balkon zobaczyłem kłębiący się pod moimi oknami tłum kobiet,a kiedy one mnie zobaczyły padły na kolana i zaczeły się żarliwie modlić.Wyszedłem z balkonu zastanawiając się o co tu chodzi ?.Chwilę potem kiedy wystawiałem za drzwi butelkę na mleko wpadłem w jeszcze większe osłupienie,pod moimi drzwiami ktoś rozsypał płatki róż i zapalił kilka świec.Zdziwiony udałem się do łazienki i spojrzawszy w lustro oniemiałem,nad moją głową tlił się delikatnie niebieskawy łuk elektryczny.

uwaga: i Ty możesz zostać zerem,ale na własną odpowiedzialność

                                                                                         0

Odkąd zaprosiłem ją na kwadrat
w kólko mam kłopoty.
06:11, heniekwgazecie , Sennik Henryka
Link Komentarze (9) »
wtorek, 30 maja 2006
Jeden

Jeden facet mi dziś powiedział,że przez dwa miesiące wypił 300(słownie trzysta ) nalewek.Spytałem go skąd to wie,bo ja po 300 (słownie trzystu) nalewkach,to pewnie bym umarł,a On na to,że liczył butelki.Ale nie o rekordach Guinesa miało być,a o liczbie jeden.

Dziwna to liczba i w zasadzie można powiedzieć,że ma charakter zmienny.Z jednej strony do niczego się nie nadaje.Nie idzie przez nią mnożyć i dzielić,a więc jedynka nie jest ulubioną liczbą biznesmenów i polityków.Również osoby pojedyńcze w pewnych kręgach zwane singlami nie są w naszym prorodzinnym społeczeństwie odbierani pozytywnie.W pewnych zbliżonych do bloxa źródłach wręcz twierdzi się,że samotny mężczyzna jest dysfunkcyjny,a samotny mężczyzna piszący bloga dysfunkcyjny do kwadratu ( jakby to coś zmieniło kiedy  jeden podniesie się do kwadratu).Co ciekawe opinie taką głoszą blogujące single rodzaju żeńskiego w pewnych kręgach zwane bloginiami.Tak więc jedynka ma raczej nie najlepszą prasę.

Ale z drugiej strony( jak mawiał pewien mleczarz) wszyscy na łeb i na szyję dążą do bycia numero uno.W dzisiejszym świecie trwa wyścig szczurów.Obowiązuję zasada mieć i być -najwięcej mieć i najlepszym być.

Tylko po cholerę ? I w tym miejscu ja się poddam,bo nie wiem.   

Zero ma więcej szczęścia i spokoju od jedynki.Ale o zerze,to może kiedy indziej.

                                             1

Podróżowałem we śnie
W Krzyżu trochę mnie łupneło,ale przed Poznaniem przeszło.
06:24, heniekwgazecie , Sennik Henryka
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 29 maja 2006
Dwa

Na początek dwa cytaty:

  • Zespół 2+1 z epoki gdy byliśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata spiewał     "To, co sie da, 
                    Podziel na dwa,
                    Bez namysłu dziel."
  • Pan Zdzisiek-krezus czarnego rynku,gracz w trzy karty z łódzkiego targowiska Górniak z tej samej epoki "mam dwie ręcę
                                                         nimi kręcę
                                                         wy macie gały
                                                         żeby patrzały"

Te dwa cytaty pokazują nam jak różnie można patrzeć na tą samą cyfrę.Zespół  2+1 wiadomo śpiewał na zamówienie reżimu i swoimi tekstami robił wode z mózgu ludziom dobrej roboty.Władza ludowi dawała co mogła(czytaj co jej zostało),to i wymagała żeby lud dzielił się z władzą i wcale władza nie wymagała od ludu wartości materialnych,bo tych miała pod dostatkiem (byliśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata).Władzy zależało na wartościach...hmmm intelektualnych ludu,a już szczególny nacisk kładła na dzielenie się informacją.Bo władza była wtedy ze względu na kiepską infrastukturę (nawet o miękkich łączach władzy się wtedy nie śniło,chociaż kilka twardych argumentów bezsprzecznie posiadała) po prostu nie doinformowana (twierdziła,że byliśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata).A tak na marginesie to 2+1 można wytknąć jeszcze inne błędne teorie np. zespół zachęcał do podróży windą do nieba,a przecież każde dziecko dziś wie,że do nieba,to najbliżej przez Toruń.

Co innego pan Zdzich(który był tylko pierwszą potęgą czarnego rynku na lokalnym bazarze).Pan Zdzich wiedział,że dzielenie nie jest dobrym działaniem.Pan Zdzich specjalizował się w mnożeniu.W tym miejscu pewnie powiecie,że pan Zdzich to zwykły oszust i co ja go tak wychwalam.A taki wał,że nie da się wygrać w trzy karty wiedział każdy (zresztą,że nie jesteśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata też każdy wiedział).Więc pan Zdich lojalnie uprzedzał,że po to kręci,żeby pomnożyć i grzecznie prosił lud,żeby zaczął wreszcie patrzeć gałami.Tak więc p.Zdzich wypełniał misję i to podwójną misję.Robił wszystko,żeby lud wreszcie przejrzał na oczy,a że chciał przy okazji coś uszczknąć dla siebie.Przecież z czegoś trzeba żyć-nie ?.Może by jakąś szkołę,albo chociaż żłobek nazwać im.p.Zdzicha-co nie ?

    A tak w ogóle to tzw.zespoły młodzieżowe i p.Zdzich zmądrzeli dopiero w następnej dekadzie(kiedy już nie byliśmy dziesiątą potęgą gospodarczą świata).Ci pierwsi już nie spiewali na zamówienie władzy i zostali buntownikami i bardami swojego pokolenia.Buntowali i bardowali się głównie na imprezach organizowanych przez władzę,której to władzy należy się szacunek za znalezienie na to środków(a nie byliśmy już dziesiątą potęgą gospodarczą świata).A p.Zdzich handlował bonami pod Pewexem i troche jezdził do Lwowa.

Spytacie pewnie w tym miejscu skąd w takim razie władza na to miała ?.

Odpowiedź jest prosta-pożyczyła od p.Zdzicha.

                                                2

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 72
Google